Wyjazd do Malezji kończymy wizytą w Malace, starym porcie handlowym na południu kraju.
Od
samego początku jest typowo egzotycznie. Przy lądowaniu w KL zauważamy wielką
plantację bananów* znajdującą się przy samym lotnisku. Jest bardziej duszno niż
w dopiero co opuszczonej Korei. Przy kontroli paszportów zauważam znak
informujący pasażerów czego nie wolno wnosić na pokład samolotu. No flammable liquids. No sharp objects. No durian.





