OSTATNIE WPISY
Od samego początku jest typowo egzotycznie. Przy lądowaniu w KL zauważamy wielką plantację bananów* znajdującą się przy samym lotnisku. Jest bardziej duszno niż w dopiero co opuszczonej Korei. Przy kontroli paszportów zauważam znak informujący pasażerów czego nie wolno wnosić na pokład samolotu. No flammable liquids. No sharp objects. No durian.

Witamy w Malezji.


*internet znowu wytknie mi błędy. Na wspomnianej plantacji nie rosną bananowce a palmy oleiste. Dzięki Bogu za internet.

WYSPA GOZO 25.07
Podobnie jak w przypadku wycieczki po południowej Malcie – pick-up mieliśmy pod samym hotelem. Stamtąd udaliśmy się do portu w Mġarr, skąd odpłynęliśmy promem na Gozo.

Trasa obejmowała czternaście przystanków, zasady opuszczania autobusu te same, co w przypadku tournee po Malcie, z wyjątkiem czasu oczekiwania na kolejny transport – wynosił on 45 minut. Mimo że Gozo niezaprzeczalnie oferowałą kilka fajnych miejsc do zwiedzenia (jak np. Calypso Cave czy stolica Victoria), po sześciogodzinnej rundce identycznym banem dzień wcześniej, przypominaliśmy trochę bohaterów serialu ‘Walking Dead’ i stwierdziliśmy, że poza Azure WIndow przy Dwejra, nie wysiadamy nigdzie. 
na potwierdzenie powyższego





Azure Window jest głównym i najpopularniejszym miejscem na Gozo. Oprócz super widoku, my cieszyliśmy się też z tego, że znaleźliśmy się w miejscu, gdzie kręcono ‘Grę o tron’ hahah (dla zorientowanych: konkretnie chodzi o I sezon; przy Azure Window Daenerys poślubiła khala Drogo :P)




Po skończonej trasie wróciliśmy do portu, na prom i heja dogorywać do hotelu. 

BUGIBBA - 26.07
Powtórka z rozrywki, czyli plaża, plaża i jeszcze raz morze

WYSPA COMINO – 27.07
Aby dostać się na statek płynący na Comino, ponownie musieliśmy udać się do portu w Sliema. Rejs trwał prawie dwie godzinki, umilany takimi oto widokami:
Sliema


Po dotarciu na Comino, atrakcja jest w sumie jedna i zwie się ona Blue Lagoon. Jak dla mnie po prostu RAJ. Wiadomo, jak to jest – widzi się coś w Internecie, przewodniku czy ulotce, a na żywo okazuje się, że widoki były mocno podrasowane w Photoshopie. Nie na Comino J Byliśmy zachwyceni odcieniem i czystością wody, cieszyliśmy michy nawet na widok białego piasku. Spędziliśmy praktycznie trzy godziny wyłącznie w turkusach, opływając na naszym super sprzęcie (materacu za jakieś 10 ojro) małe jaskinie. Także z racji tego, że wyjście na brzeg oznaczało co najwyżej przykucnięcie koło naszych rzeczy, zważając na liczbę turystów. Tak czy siak - bomba bomba bomba. 






BUGIBBA – 27~29.07
Czy muszę cokolwiek pisać?... :D

Podsumowując tegoroczne wakacje: jesteśmy zadowoleni w 99%. Przez wspomniane wcześniej okoliczności, zdecydowaliśmy się lecieć na Maltę praktycznie w ostatniej chwili (bilety mieliśmy wykupione wcześniej, bez możliwości zwrotu). Oczywiście nie żałujemy. Ten jeden procencik odjęłam za pogodę – lubię lato, ale pogoda w moim aktualnym stanie podziałała lekko demotywująco w kwestii pieszego zwiedzania naszych okolic, z tego też powodu czuję lekki niedosyt. Ale przeżyję :D
Mamy nadzieję, że uda nam się kiedyś wrócić na Maltę, ale już w większym gronie :)



Tym oto rajskim wręcz akcentem zaczynam relację z urlopu~~

W końcu przyszło mi opisać, czym cechuje się test znajomości języka koreańskiego, czyli TOPIK (Test Of Proficiency In Korean - 한국어능력시험).

TOPIK organizowany jest zarówno w, jak i poza Koreą. Do wyboru mamy aż 70 krajów zagranicznych, których dokładną rozpiskę znajdziemy na oficjalnej stronie testu - topik.go.kr. Niestety, w Polsce podejście do egzaminu nadal jest niemożliwe :/ Dlaczego – tego mi nie wiadomo, choć do odpowiednich placówek trąbiłam (i to nie tylko ja) już kilkakrotnie, niestety bliższych informacji nadal brak i nic nie wskazuje na to, by w niedalekiej przyszłości coś się w tej sprawie ruszyło. Z bliższych nam miejsc dostępne są cztery miasta w Niemczech, Praga czy Londyn. Terminy egzaminów również znajdziemy na stronie, wystarczy wejść w zakładkę '시험안내' (ang. Guidance on Examination), a następnie w '시험일정' (ang. Examination schedule).

Test dzieli wiedzę z zakresu koreańskiego na sześć poziomów:
1-2 początkujący
3-4 średniozaawansowany
5-6 zaawansowany
I tak do zeszłego roku można było zapisywać się na test obejmujący konkretne poziomy (1-2, 3-4 lub 5-6). 
Jednak w zeszłym roku struktura została zmieniona – tak oto powstały:
TOPIK I – obejmujący poziomy 1-2
oraz TOPIK II – łączący poziomy 3-6.

TOPIK I składa się z dwóch części – czytania i słuchania (odpowiednio 40 i 30 zadań), natomiast TOPIK II – z czytania, słuchania oraz pisania (odpowiednio 50, 50 i 4 polecenia). Tabela punktacji i progów zaliczeniowych danych poziomów poniżej:
źródło: www.topikguide.com
Uzyskany certyfikat z egzaminu jest ważny dwa lata. Z naszego punktu widzenia jest on przydatny, np. jeśli ktoś stara się o stypendium w Korei czy o miejsce pracy w dobrej koreańskiej korporacji.
Poprzednie testy (razem z kartami odpowiedzi), możesz pobrać na stronie www.topikguide.com (study guide > download papers). Polecamy tę stronę również przez wzgląd na inne materiały przydatne przy nauce do egzaminu, jak tabele z gramatyką, czasownikami, przymiotnikami, itd. Oczywiście, gdybyś miał/a pytanie odnośnie testu (np. terminów, lokalizacji czy rejestracji), zapraszamy do sekcji kontakt :)

I ja, i Paulina podchodziłyśmy w tym roku do TOPIKu  - i przyznajemy się bez bicia, że nie udało nam się zaliczyć wyższych poziomów. Ja nie uczyłam się wcale i mimo iż od ostatniego testu (który zdawałam półtora roku wcześniej w Budapeszcie) poziom koreańskiego na pewno skoczył do góry, tak wyszedł brak siedzenia z nosem w książce i powtórki ze struktury samego testu. 
Obie z Pauliną wychodzimy z założenia, że TOPIK przypomina trochę nieco naszą maturę z języków - czyli gramatykę, jak i słownictwo trzeba mieć w małym paluszku, nie zważając na fakt, że większość z wykutych na blachę zagadnień wyrzuci się w późniejszym etapie praktykowania języka 'na żywca'. W takim też przekonaniu utwierdziłam się patrząc na wyniki tegorocznego testu, gdzie do wymarzonego poziomu zabrakło mi więcej % niż właśnie w 2013r., gdzie różnica w mówieniu i pisaniu na co dzień jest ogromna w porównaniu do tamtego okresu. Mimo wszystko, po sprawdzeniu rezultatu moich wypocin i tak czułam się trochę tak: 
fragmnet skeczu z 'Gag Concert' - i moja ulubienica Kim Jimin w akcji
No ale nic, nie ma co się tłumaczyć, a spiąć poślady :p i wrócić do książek. Problem mam z tym nieziemski, ale cóż. Na koniec wrzucam kilka zdjęć cykniętych w Budapeszcie w 2013r. i tegoroczne, z Berlina.

Chcę znowu takie długie włosyyyyy
Grupa studentek koreanistyki z Poznania :)
!!!
Chleby-kupy, jedwabniki w puszce, lody z fasoli... patrząc na specjały, o których do tej pory wspominałyśmy na blogu można by pomyśleć, że kuchnia koreańska  nie ma zagranicznym zbyt wiele do zaoferowania. Zanim więc odstraszymy kolejną ciekawostką gastronomiczną pora na krótkie wprowadzenie do koreańskiej kuchni.



źródło

Każdy z nas pewnie nie raz słyszał o tym, że będąc za granicą warto spróbować nowych, lokalnych potraw, poszerzać smakowe horyzonty... jak zwał tak zwał. Ja rozumiem i zgadzam się. Skłamałabym pisząc, że idea sama w sobie nie przypada mi do gustu – w końcu to naturalne być ciekawym nowego.

A ludzką rzeczą błądzić, jak się nie raz okaże.